Amazon Kindle 3 Wi-Fi – recenzja

Czytnik e-booków Amazon Kindle specjalnie mnie nie interesował do momentu, gdy dowiedziałem się, że zamiast standardowego ekranu LCD, posiada ekran wykonany w technologii E Ink umożliwiającej czytanie nawet w pełnym słońcu. Dawno już się przekonałem, że praca przy komputerze wyposażonym w ekran LCD męczy i w konsekwencji psuje wzrok, tym bardziej zainteresowała mnie ta nowa technologia. Z tego co wyczytałem, ekran E Ink nie jest podświetlany – to już duży plus, gdyż oko nie męczy się patrząc na świetlówkę, czy diody LED. Zamiast tego zawiera miliony mikrokapsułek zawierających białe i czarne cząstki. Światło zatem nie jest spolaryzowane, jak w ekranach LCD, lecz patrzymy na ekran podobnie jak na kartkę papieru, zapisaną czarnym atramentem. Przy lepszym oświetleniu obraz widać lepiej i posiada wyższy kontrast – można więc śmiało zabrać Kindle na plażę w upalny dzień. Doszedłem do wniosku, że Kindle ma właśnie taki ekran, jakiego potrzebuję i gdyby sprzedawano monitory komputerowe wyposażone w ekran E Ink, z pewnością znalazłbym się w gronie nabywców. Uważam bowiem, że nie przeszkadza mi wolne odświeżanie, czy brak kolorów (ekran wyświetla obraz jedynie w odcieniach szarości), za to zależy mi na monitorze nie męczącym wzroku.

Kindle 3 oprócz wspomnianego ekranu E Ink posiada również przeglądarkę internetową oraz klawiaturę ‘qwerty’. Pomyślałem, więc, że świetnie nadawałby się do pisania postów na bloga lub przeglądania internetu, korzystając przy okazji ze świeżego powietrza. Zaznaczę, że na co dzień czytam publikacje zamieszczone w internecie (np. artykuły z blogów, Wikipedii, portali), a rzadko sięgam po książki, więc Kindle znacznie bardziej mnie interesował jako przeglądarka, niż czytnik e-booków, ale odkąd o nim przeczytałem niewątpliwie chciałem go mieć, zwłaszcza, że w internecie dostępny jest w rozsądnych cenach (model z Wi-Fi kosztuje poniżej 500 zł).

Całkiem przyzwoitą recenzję Kindle 3 znalazłem na blogu Jakuba Gutkowskiego, więc w tym miejscu skoncentruję się przede wszystkim na funkcjonalnościach, które dla mnie miały największe znaczenie. Moje pierwsze wrażenia dotyczące ekranu były takie, że obraz jest naprawdę przyjemny dla oczu, rozdzielczość 600 x 800 pikseli wystarczająca, ale rozmiar mimo wszystko dość mały. Podczas czytania e-booków mały rozmiar nie przeszkadza (można sobie dostosować wielkość czcionki, odstępy między wierszami itp.), jednak staje się on problemem podczas przeglądania internetu.

Na klawiaturze pisze się całkiem wygodnie. Klawisze wyraźnie czuć pod palcami i są umieszczone w odpowiedniej odległości od siebie, dzięki czemu unikniemy przypadkowego naciśnięcia sąsiedniego klawisza. Klawiszy jest jednak zbyt mało, co pogarsza komfort pisania, gdyż klawiatura nie zawiera niestety cyfr, znaków specjalnych a nawet średnika, czy przecinka. Znaki specjalne i cyfry możemy wprowadzać po naciśnięciu klawisza Sym. Pojawia się wówczas tabelka zakrywająca część ekranu, która znika dopiero po ponownym wciśnięciu klawisza Sym. Podoba mi się to, że gdy tabelka jest widoczna, można nadal bez przeszkód wprowadzać tekst korzystając ze zwykłej klawiatury, więc właściwie w ogóle nie trzeba jej zamykać w trakcie pisania, ale samo używanie z tabelki ekranowej, zamiast fizycznych klawiszy komfortowym bym nie nazwał. Dodatkowym ułatwieniem jest możliwość wprowadzania cyfr z górnego rzędu klawiatury: np. żeby wprowadzić cyfrę 1 możemy nacisnąć klawisz alt i literę q. podobnie alt + w da nam cyfrę 2 itd. Byłoby to fajne ułatwienie, gdyby cyfry były nadrukowane nad klawiszami, a tak niestety nie jest, więc użytkownik musi pamiętać jaką literę trzeba nacisnąć, żeby uzyskać odpowiednią cyfrę. Z tego względu uważam że to fajny, ale niedopracowany pomysł. Pisanie jest zatem wygodne, jeżeli używamy tylko liter, a znacznie mniej komfortowe, gdy chcemy skorzystać z przecinka, średnika, czy cyfr.

Przeglądarka internetowa umieszczona jest w Menu głównym w sekcji ‘Experimental’ zapewne dlatego, że jest ona niestety mocno niedopracowana. Ze względu na opisaną wyżej specyfikę klawiatury, wpisywanie adresów zawierających myślnik lub cyfry jest mało wygodne. Wypełnianie formularzy byłoby znacznie wygodniejsze, gdyby klawiatura posiadała tabulator, umożliwiający przejście do następnego pola formularza. Jeżeli chcemy oglądać całą stronę, to musimy zmienić orientację obrazu na poziomą i raczej zaopatrzyć się w okulary. Obraz można oczywiście powiększać, ale wówczas nawigacja jest wyjątkowo męcząca. Dużym plusem jest tryb Article Mode. Czytając np. wpis zamieszczony na blogu, czy w portalu możemy wybrać z menu ten tryb i wówczas widzimy wyłącznie tekst artykułu, który można czytać podobnie jak e-booka. Przeglądarka świetnie sobie razie z tekstami napisanymi w różnych alfabetach (np. grecki, hebrajski), choć nie testowałem wszystkich, więc nie wiem, czy się poprawnie wyświetlą np. chińskie znaki. Brak obsługi Flash nie uważam za szczególną wadę – częściej jest to zaleta uwalniająca użytkownika od natarczywych reklam, a oglądanie filmów z YouTube na ekranie E Ink, też raczej nie ma sensu. Wadą jest to, że strony ładują się koszmarnie wolno, niezależnie od prędkości sieci Wi-Fi (testowałem na dwóch sieciach o prędkości 5 Mb/s). Czasami (np. w przypadku artykułów umieszczonych na stronach internetstandard.pl) przeglądarka zastyga na długi czas próbując dokończyć ładowanie strony. Możemy sobie wówczas spokojnie zrobić przerwę na herbatę. Największą wadą jest jednak to, że jeżeli na stronie znajdzie się link otwierający się w nowym oknie (co jest dość powszechną praktyką przy zamieszczaniu zewnętrznych linków), to nie ma możliwości przejścia na linkowaną stronę, ani nawet podejrzenia jej adresu. Link po prostu nie działa. Generalnie muszę więc przyznać, że korzystanie z przeglądarki jest po prostu irytujące. Uważam, że łatwiej i szybciej można przeczytać artykuły zamieszczone na stronach przy pomocy telefonu z ekranem 240×320 wyposażonym w Operę mini, niż w eksperymentalnej przeglądarce Kindle. Dlaczego? Strony w Operze mini ładują się zazwyczaj szybciej (nawet jeżeli korzystamy z łącza EDGE), nawigacja jest łatwiejsza, a tekst jest dostosowany do szerokości ekranu. Szkoda, bo właśnie możliwość czytania z internetu najbardziej mnie w tym urządzeniu pociągała.

Zdecydowanie zabrakło mi choćby prostego edytora tekstu. Chcąc napisać artykuł na bloga opalając się na plaży można skorzystać jedynie z opcji robienia notatek do czytanej książki. Nie można natomiast po prostu stworzyć pliku tekstowego i go edytować.

Na pewno warto wspomnieć o wadze i baterii. Czytnik jest naprawdę lekki i dość wygodnie trzyma się go w ręce. Ekran pobiera prąd tylko wówczas, gdy zmienia obraz, więc bateria jest w stanie wytrzymać bez ładowania nawet miesiąc! Czas ten się znacznie skraca przy korzystaniu z Wi-Fi, ale wciąż jest bardzo długi.

Podsumowując, jeżeli ktoś chciałby używać Kindle 3 jako czytnik e-booków, to uważam, że urządzenie się świetnie do tego nadaje. Jeżeli natomiast chcesz kupić sobie Kindle, żeby opalając się w upalny dzień poczytać przy okazji artykuły dostępne w internecie, raczej odradzałbym zakup.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF
  • email
This entry was posted in Nauka i technika and tagged , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>