OFE c.d., czyli porażająca logika ministra Rostowskiego

Każdy, kto obejrzał debatę Rostowski-Balcerowicz zapewne uzyskał jasność w sprawie reformy. Obecny minister finansów podał w niej bardzo ciekawe tezy i fakty.
1. OFE są zobligowane ustawą do kupna obligacji
2. Rząd wypuszcza obligacje tylko po to, żeby OFE mogły je wykupić, na czym wszyscy tracimy.
3. Za pieniądze z wykupionych obligacji rząd wypłaca bieżące emerytury. Jest to działanie szkodliwe i bezsensowne.
Cały wywód został zilustrowany wykresem pokazującym jak obecny system spowoduje wzrost deficytu budżetowego. To z pewnością miało podziałać na wyobraźnię telewidzów.

Z pierwszym argumentem trudno dyskutować. OFE mają obowiązek inwestowania sporej części pieniędzy w bezpieczne papiery wartościowe: obligacje, bony skarbowe itp.

Drugi argument już jest zwyczajnym kłamstwem. Gdyby obligacje były emitowane wyłącznie dla OFE, rząd z pewnością oprocentował by je poniżej inflacji. Wówczas OFE zobowiązane ustawą musiałyby je wykupić, tracąc na tym, a poza tym pies z kulawą nogą nie chciałby ich tknąć. Tymczasem rząd wypuszcza znacznie więcej obligacji, a ich oprocentowanie jest na tyle korzystne, że oprócz OFE chętnie inwestują w nie banki, fundusze inwestycyjne (TFI) oraz inwestorzy indywidualni. Rząd emituje więc obligacje nie dla OFE, tylko po to, żeby w ten sposób pożyczyć pieniądze na sfinansowanie dziury budżetowej. Na całej operacji rząd oczywiście traci, a zyskują inwestorzy, pożyczający rządowi pieniądze (np. przyszli emeryci, kupujący obligacje za pośrednictwem OFE).

Trzeci argument jest również kłamstwem. Za pieniądze z obligacji rząd finansuje różne wydatki, w tym wiele zupełnie bezsensownych, jak np. finansowanie partii politycznych, czy rozrastającej się biurokracji. Te wydatki są wyrzucaniem pieniędzy w błoto, powodując przy tym wzrost deficytu. Co jest szkodliwego w tym, że pieniądze z obligacji finansują również (a nie tylko) wypłatę bieżących emerytur? Absolutnie nic. Rząd dzięki temu zachowuje płynność w wypłacie bieżących emerytur, a przyszli emeryci na tym zyskują. Problem polega na tym, że Rostowski nie chce od nas pożyczać pieniędzy, tylko woli nam je zabrać.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt całej sprawy. Deficyt budżetowy (nawet najmniejszy) jest szkodliwy dla gospodarki. Emitowanie obligacji, w celu łatania budżetu w rzeczywistości powoduje jego zwiększenie w przyszłości, bo rząd będzie musiał pożyczone pieniądze oddać wraz z odsetkami. Wydaje się więc, że każdy pomysł prowadzący do zmniejszenia emisji obligacji jest korzystny dla gospodarki. Pytanie tylko, dlaczego przerzucanie składek z OFE do ZUS miałoby zmniejszyć emisję obligacji? Wg Rostowskiego dlatego, że rząd będzie musiał emitować mniejszą ilość dla OFE. To jest oczywiście czysta demagogia, bo jak już wspomniałem, rząd nie emituje obligacji dla OFE, tylko dlatego żeby załatać dziurę w budżecie. Teoretycznie więc trzeba będzie wyemitować tyle samo obligacji i znaleźć na nie innego nabywcę. Oczywiście tylko teoretycznie…

Na czym więc polega przekręt?
Jeżeli pieniądze, zamiast do OFE trafią do ZUS, rząd nie będzie musiał już od nas pożyczyć ich na procent, tylko zwyczajnie je sobie weźmie I WŁAŚNIE DLATEGO BĘDZIE MUSIAŁ WYEMITOWAĆ MNIEJ OBLIGACJI. Nie będzie miał też terminu zwrotu, jak w przypadku obligacji. Terminem zwrotu będzie dopiero czas wypłaty emerytur, a wtedy będzie niestety kryzys systemu emerytalnego spowodowany tym, że te zrabowane nam pieniądze będą istniały wyłącznie na papierze.
Przekazanie części pieniędzy do ZUS, zamiast do OFE nie jest więc oszczędnością, tylko kradzieżą, a minister Rostowski nie jest niestety cudownym uzdrowicielem gospodarki, tylko cynicznym kłamcą. Dzięki tej kradzieży rząd uzyska dodatkowe środki, więc będzie mógł wypuścić mniej obligacji i na tym właśnie polega sedno ‘reformy’. Nie zapominajmy, że w tej kradzieży ma udział znacznie większa ilość osób (np. posłowie i senatorowie, którzy głosowali za przyjęciem ustawy).
Inną sprawą jest rosnący deficyt budżetowy. Oczywiście trzeba go zmniejszać i to do optymalnego (czyli zerowego) poziomu. Jak to osiągnąć? Poprzez cięcia, np. zaprzestanie finansowania partii politycznych, zmniejszenie liczby urzędników, czy odejście od bardzo niekorzystnego układu z górnikami, o którym wspominał w debacie prof. Balcerowicz. No tak… ale na jedno się nie zgodzą partie, na drugie górnicy. Ci ostatni z pewnością przyjadą z kamieniami pod sejm. Okazuje się, że najłatwiej jest okraść wszystkich (nie tylko przez reformę OFE, ale również np. przez podwyżkę VAT). Wszyscy się niestety nie potrafią zorganizować, jak górnicy i inne grupy zawodowe, a rząd dzięki temu pozostaje bezkarny.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Ulubione
  • Wykop
  • Śledzik
  • PDF
  • email
This entry was posted in Polityka, ekonomia and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>